Piszę, póki mogę :) Aneszka zainwestowała - a ja korzystam ;)
U mnie sporo wieści mniejszych i większych. W telegraficznym skrócie:
* mam nowe cudo na głowie/ fryzurę - która zdecydowanie zastąpiła poprzednią nudną bylejakość i rozpromieniła całą moją Czesiową łepetynę; wszyscy padają na kolana przede mną - z wrażenia ;P
* mam też świetny humor, mnóstwo energii i siłę do przenoszenia odpowiednich gór, sporo uśmiechu na twarzy, jakiś błysk w oczach i dźwięczny głos - hmmm - ja to? czy nie ja? ja!!!
* zarabiam na pisaniu prac... hehe... przytłaczające, acz przyjemne zajęcie (przytłaczające, bo jestem niewyspana i jakoś nocne bazgranie oporne bywa) i do tego jest na waciki
* mój pęcherz już się uspokoił - ku chwale ojczyzny
* słuchałam dzisiaj Jerzego Stuhra - Śpiewać każdy może - i coś w tym jest takiego, że wracam do tego często po to, by sobie udowodnić, że ja też mogę
* zaliczyłam pierwszą od 4 lat naprawdę udaną imprezę, w dodatku w knajpie na mieście: niczego nie udawałam, nie chowałam się niczym przestraszona trusia i byłam zachwycona - ci, którzy w tym uczestniczyli chyba nie narzekali na moje gburnictwo ;P
* iglo stoi - przekształca się kolejno w sypialnie i palarnię - efekt przerósł oczekiwania chłopaków i fajnie, że kilka łopat śniegu mojego udziału w tym miał miejsce
* chyba tęskno mi do domu...
Wybaczcie tych kilka słów prywaty, ale:
Koszmarne sny, które nękały mnie nad ranem są niczym w porównaniu z tym, jak fatalnie zabierać się do pisania o kobietkach literackich, gdy oczy kleją się niemiłosiernie. Fakt jednak, że coraz częściej senne widzenia mnie męczą i straszą, wymaga jakiejś analizy - zainteresowany osobnik mógłby już sobie odpuścić i dać mi spokój (nie Ty, Kochany) acz Inny. Za dużo Inności zaczyna mi przeszkadzać. Spalonego domu nie można odwiedzać, a zamieszkać w nim także nie sposób. Tym samym - prehistoria mogłaby już odejść w ... Lubię to, co tu i teraz. I tak ma być, tego trzymać się trzeba.
To, że nie zapomnę powinno Ci wystarczyć, Drogi Inny. Innych ofiar ode mnie nie żądaj, nie masz już do tego prawa. Chciałabym żebyś zrozumiał, że nasza przeszłość boli w teraźniejszości, boli jak cholera. Ale mam mój balsam na poranioną duszę - więc nie mąć!!! Nie ugnę się już. Od 4 lat pracuję na swoja niezależność, Inny - wedle Twojej woli. Czas, byś i Ty, Z Wysoka, się z tym pogodził i odpuścił. Obiecałeś być dobrym duchem, a nie prześladowcą, więc się nie zapominaj!!! Liczyłam na wsparcie, a nie cios w plecy.
(Kurcze, jak łatwo jest wierzyć w Zaświaty, czasem, zwłaszcza wtedy, gdy Ktoś Bliski tamże powędrował...A jak łatwo gadać do kogoś w Zaświatach...).
Tyle w tym temacie, przemyśl to i owo, Drogi W. i przestań psocić. Tęsknię, ale to musi Ci wystarczyć. Masz mnie "tamtą". Ale "ta" ja mam Jego... I On jest teraz najważniejszy!
On... On jest jakby odmieniony, odmłodzony. Może dlatego, że to ja przy Nim ostatnio (podobno) wypiękniałam, odmłodniałam, wykobieciałam na całego - miłe uczucie ;P A On, choć znów sporo spraw nie poszło po Jego myśli, trzyma się dzielnie i wciąż podpala we mnie wiarę w kilka ważnych prawd - z takim kimś - warto brać się z życiem za bary! Tak dobrze budzić się, gdy On patrzy na mnie z zachwytem, gdy tuli i całuje, gdy parzy poranną kawę... Tak dobrze budzić się, gdy jest przy mnie...
Zbliżam się powoli ku zupełnemu wynurzeniu głowy ze strumienia, który wybrałam na docelowe miejsce spoczynku psychicznego.Tak czy siak, lepiej mi się przebywa ze samą sobą. Znów moge zostawać sama w pokoju na dłuuugo. Znów mogę planować i marzyć. A to, że czasem coś zmąci chwile samopokochania - to nic, to jedynie pomoże. W ogóle smutne miesza się w mojej głowie z tym, co radosne. I dobrze. Chwilowo towarzyszy mi poziom równowagi kompletnej. Może nie jest to spokój, ale coś równie dobre. Wnętrze, które raz śpiewa, raz płacze - żyje swoim życiem. I chyba znów jestem sobą. Cześ powrócił i króluje miłosiernie :) Cześ odżył. Lubimy ten stan, zarówno ja, jak i moja coraz liczniejsza świta.
Zima trzyma i nie puszcza.
Mam tylko nadzieję, że panowie myśliwi, ekipa leśników i tych od nadleśnictw, w końcu przemyśleli sprawę i zaczęli dokarmiać biedne sarny. Miałam o tym pisać wcześniej, ale mi się nie udawało. Więc piszę teraz. Szlag mnie trafił, gdy mi tata oznajmił, że w tym roku nie ma u nas żadnych paśników w lasach, a te, które pozostały z lat dawniejszych - stoją puste. Śniegu jest za dużo, by sarny radziły sobie ze znajdywaniem pożywienia pod warstwą zimnego paskudztwa (śniegu w tym kontekście). Wydać 30 000 zł na bal myśliwych z okazji Hubertusa - zwykła rzecz. Wydać choćby 2000 zł - to gest jałmużniany. Zwierzęta wyszły z lasów, licząc, że na polach, znajdzie się coś z zasiewów niedawnych, żniw czy okresu wykopków. Nasi zdolni strzelający teraz zgrywają cwaniaków - pieprzona humanitarna śmierć głodowa wpisana jest w ekosystem. Guzik prawda. Pamiętam, że gdy chodziłam do podstawówki zbieraliśmy przez całą jesień wszystko, co przyda się zwierzakom zimą. A potem wraz z leśniczym, małymi grupami rozwoziliśmy całość do lasów. Były i żołędzie, i marchewka i inne cuda. Kostka siana u gospodarza kosztuje 2 zł. 10 kostek siana - to pokarm dla kilkunastu osobników na ponad tydzień. Groszowe sprawy, dla panów bawiących się na imprezach za całkiem konkretną kasę. W sumie jest im to na rękę - jeśli zwierząt będzie mało - rolnikom nie trzeba będzie wypłacać odszkodowań za szkody, a adrenalina z polowań będzie większa. Tylko ciekawe, czy gdy temperatura wzrośnie, a ciała zwierząt zaczną się rozkładać, to prawa natury nadal będą święte?!
U mnie w domu tata próbował ratować małego jelonka, którego znalazł blisko domu, właściwie tuz za stodołą (taka pomoc jest NIELEGALNA - ale nie da się przejść obojętnie, nawet jeśli tak prawo każe)... Ale maluch był zbyt wycieńczony, żeby wyjść z tego cało. I łza kręci się w oku... A przecież to jedne z najpiękniejszych stworzeń, o zarysie pięknym, smukłym i delikatnym, choć pełnym godności i werwy. Płoche nimfy. Jak wrócę do domu to przekopiuję zdjęcia z lasu - zdjęcia, na których są one na wyciągnięcie ręki, tuż za domem, lub w pobliskim lesie. Wtedy lepiej zrozumiecie, Czytacze moi, dlaczego jest to dla mnie tak ważne.
Tyle na dzisiaj. Chciałam, żebyście wiedzieli, że u mnie ok. Mogę więc wracać do pracy... Pa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz