środa, 6 października 2010

Boże Narodzenie

bo kiedy mija wczoraj, a nastaje dzisiaj...
taki szczególny dotyk
palce zatopione w glinie
i twór
przestwór

Babskie popołudnie, zapewne i wieczór - popełniam gafę, pisząc posta. Tylko, że lubię, muszę, chcę - tak mam.

A dzień? Nasz. :))))))
Mój, bardziej w mojej głowie, niż na języku, ale co tam. Ważne, że lśni tu i ówdzie. Hmmm, lubię ten stan...


Była My Bluberry Nights, gra Love acttually, jak za starych dobrych czasów...

Ps. Baby właśnie zaczynają obchody Bożego Narodzenia... I pachnie winem, cynamonem i prezentami spod choinki... Tak jakoś jesieni mówimy: paaaaaaaaaaaaaaa - nic dziwnego zresztą! Aha - a Aneszce marzy się już śnieg.

9 komentarzy:

soy :) pisze...

zwariowały...a kysz ze śniegiem, no ja Was błagam:P
a film fajny, bo jakoś nie zdążyłam oglądnąć...

Malutka... pisze...

Oba filmy fajne, Soy :) Na dziś - oba.
Ja jutro mam w planie wyjście po choinkę... I kupno lampek :)

soy :) pisze...

Powariowały laski ;) Jagodowa miłość akurat mi się nie podobała, po kwadransie z nudów wyłączyłam...

Malutka... pisze...

Nam się podobała, zresztą ja ten film już ze 3 razy widziałam :) Jest w nim coś niedookreślonego, ulotnego - taka oniryczna podróż uczuciowa :)

Kama pisze...

Randkowałam na Love Actually :):):)

Od tamtej pory minęły lata świetlne.... :D. Może wyciągnę dziś ślubnego do kina?

soy :) pisze...

Hmm, nijak mnie to tak nie porwało;)
Kama, idźcie na "Jedz, módl się kochaj", opowiesz mi potem;)

Malutka... pisze...

Kama: Love Actually to jeden z moich ulubionych bumerangów ;)
Miłego seansu!

Soy, no wiesz co, toż to już klasyka!!! ;DDD

Kama pisze...

Soy, właśnie myślałam, żeby się na to wybrać.

soy :) pisze...

A tam klasyka...nie podobało mi się nic a nic;)
Kama idź, piszesz ciekawe recenzje, to po filmie dla mnie taką jedną poproszę;)