"Co by ziścić się miało, dziś, jak liść pięciopalcy prosto w ręce mi spadło - tylko, że tego mało..." A.T.
poniedziałek, 11 października 2010
refleksyjny poniedziałek
dzień z butelką cierpkiego wina
za mną już chyba dwie lampki, niepostrzeżenie upijające rzeczywistość
najpierw jedna drzazga, później kolejna
za moment będzie następna, jako trzeci kielich wytrawnego trunku
pozakłuwane, pijane myśli zaplątane w pajęczynie niczego
Zastanawia mnie kto komu bardziej przeszkadza, kto komu bardziej nie pasuje.
Marginalizowanie, zapominanie, wypominanie - przyzwyczajam się.
Przede mną stosik książek, na które czekałam od dawna, aż przestałam wierzyć, że będą do mnie należały. I o dziwo nie cieszą mnie najbardziej tomiki wierszy Szymborskiej, Baczyńskiego, Tischnera czy Tetmajera, ale ślicznie zilustrowana przez Zdenka Milera książka przedstawiająca trzy przygody Krecika :) Dzieciństwem pachnie Krecik i zielona gwiazda. Przyjemnie wpijać się w każde kolejne zdanie, każdy akapit - dziecinnieję na starość :))) Miły akcent, kładący się na poniedziałkowe popołudnie, na poniedziałkowość w ogóle.
Powrót z domu spokojny. Było w granicach normy, mimo dialogów uświadamiających :) Wykończyłam psy, pomogłam trochę w domu. Poza tym Tato pozwolił mi wreszcie wybrać się na przejażdżkę powożoną - ostatnio lejce miałam w dłoniach ze 3 lata temu, a naszej Kasztanki nie wolno mi było samej zaprzęgać, aż do soboty... Taki mały Cześ i taka duża Kasztanka :D Układ prawie idealny, brak mi wprawy jednak.
Poza tym uspokoiło się w Czesiu wszystko. Uspokoiło się i dojrzewa.
Do dalszego rozpatrywania.
Pytanie brzmi: dlaczego tylko przy jednej osobie nadal zachowuję się jak kiedyś, swobodnie i bez przymusu, nie musząc się na nic silić?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Szymborska powinna być ilustrowana przez Milera
;-)
To by była gratka :)
Prześlij komentarz