szpitalne zarażanie gronkowcem to jakiś standard?
pytam, bo mi C.K. z nim w gratisie do domu odesłali, w stanie ogólny złym... ba, nawet nie zdiagnozowali tego co wciąż, nadal i ciągle jest C.K.
ale ma siedzieć w domu, bo co za różnica, czy tam czy tu "przelewa się przez ręce"?
niespokojnie zewsząd...
mama pyta co dalej, co na to dobry internet, co mądrzy ludzie piszą w temacie...?
wziął mnie uczciwy wkurw.
niech mnie ktoś przeniesie do innego wymiaru!!!
2 komentarze:
Kochana, gronkowiec to zmora szpitali w Polsce. Smutna prawda. Przez takie zaniedbanie moja siostra omal nie umarła, bo zaraz po urodzeniu wypuścili ją zarażoną do domu i nim dobrze dojechała z mamą, musiała wracać w stanie agonalnym do szpitala i godziny decydowały o tym, czy będzie żyła. Szlag mnie trafia na te zaniedbania... na obsługę większości szpitali, z jakimi miałam kontakt. Nie twierdzę, że wszędzie w Polsce tak jest... jednak tym razem większość mnie przekonuje.
Kama, opadają mi ręce od kolejnych meldunków z domu... Ehhh :(
Prześlij komentarz