sobota, 30 października 2010

dzień po

Przydałaby mi się siostra-bliźniaczka lub klon własny do spraw mniej ważnych, a czasochłonnych.
Urwanie głowy na linii: szpital-dom-cmentarze.

I na froncie: Gniazdo Rodzinne - tereny przyległe.
Posłałam oczywiście w świat kilka "wiązanek".
Efekt: telefon tak przyjemnie milczy.
Rodzicielka kochana na szczęście treści "wiązanek" i samego aktu ich składania nie słyszała, ale zadowolona jest ze stanu na teraz.

C.K. dziś spokojniejsza, ufff.
Dżi. przeniosą do jakiejś kliniki, jak się ustabilizuje wszystko inne, żeby popracować nad jej twarzą. Ma być dobrze.

Wyszperane w sieci.

Chcę na urlop od tego wszystkiego.

Brak komentarzy: