Wczorajszy babski wieczór przerodził się w regularną imprezę "staruszków" w 418, nic się w tym względzie nie zmieniło, jedynie panna Julia miała okazję podejrzeć, jak bawi się stary skład IV piętra. Na szczęście Jurek zadbał o jej dobre samopoczucie między stworami prehistorycznymi DS-u. 4 buteleczki winka nadały wieczorowi dobrego tonu, ale też nie przytłoczyły go.
Cudem wielkim wysiedziałam całkiem spokojnie. Owszem momentami miałam ochotę zwiewać, gdzie pieprz rośnie, ale potem pomyślałam, że w sumie nie jest źle. Delikatnie z boku patrzyłam na tańce i hulańce, na ich roześmiane twarze, wreszcie i na ich podglądactwo.
He he, straty niewielkie: 4 puste bardzo butelki i podłoga do generalnego odgruzowania (wszystko już ogarnięte). Dodatkowy bonus: pewna dama chyba ma absztyfikanta - ależ to był widok, te zaloty, aż Czesiek oczy przecierał ze zdziwienia, że to tak może uroczo wyglądać z jej krzesełka nieco oddalonego :DDD
Wczoraj były "połowinki" , a od dziś "studniówka" - uczczenie dzisiejszych urodzin Człowieka otwiera ciąg alkoholowego studiowania na najbliższe miesiące na pewno, z eventów najistotniejszych: przed nami urodziny Kuby, Aneszki, Suszka, imieniny Kasiek i coś jeszcze pewnie się trafi, czyli Kałasznikowa czas zacząć.
...
Z panną Julią układa mi się pomyślnie, na razie. Rozmawiamy, docieramy się i nie ma włoskiego małżeństwa ani zakonu milczków we wnętrzu 418. Jest sympatycznie. Najczęściej poruszany temat: różnice między Pomorzanami a Poznaniakami. Wygląda na to, że są ogromne ;) Kiedyś pewnie skrobnę o tym coś więcej.
No to tak na koniec, w ramach żartu:
3 komentarze:
Ależ ty kusisz tym akademikowym życiem...
Ja tylko streszczam :D
Uwielbiam "Boso, ale w ostrogach Grzesiuka" :-)
Prześlij komentarz