poniedziałek, 11 maja 2009

Treść właściwa.

Znalazłam moment w natłoku pracy i nauki, by napisać o sprawach, o których pisać wypada.
Dzisiaj będzie odrobinę intelektualnie, ale tylko odrobinę.

Zajęcia mi się udały. Dzień pod znakiem fakultetów dobrze mi robi. Nawet bardzo dobrze - myślę o sprawach ważnych, a nie błahostkach i problemach.

"Skolimowski. Portret artysty" to wykład, na który chodzę jak zaczarowana. Kolejne zajęcia. Kolejne filmy. Kolejne odkrycia. I to, że nawet JA mogę oglądać kino ambitne :) Znakiem rozpoznawczym dzisiaj było słowo: emigrant. Polski emigrant. Film Fucha pokazuje stereotypowy sposób myślenia o polskiej taniej sile roboczej. Natomiast Najlepszą zemstą jest sukces to produkcja, które rehabilituje nadwyrężony kręgosłup moralny polskiego emigranta. Problem młodego pokolenia, które wrasta, staje się obywatelem kraju - dzieciństwo spędzone już na cudzej ziemi nie wykorzenia jednak poczucia obcości, barku przynależności, zachwianej tożsamości (mogłabym tak dalej - ale te rymujące końcówki mnie denerwują).

Fotografia. Tak. Wreszcie coś i o tym napiszę.
Jako, że uczestniczę w wykładach Pracowni Pytań Granicznych nie dziwi fakt, że śmierć pokazywana jest na wykładach w różnych odsłonach: od zagadnień medycznych, poprzez filozoficzne, aż do ujęcia w sztuce.
Prowadząca poprowadziła nas ścieżką śmierci, utrwalanej na fotografii, przez fotografię. Zwłaszcza ujęcie fotografii dokumentalnej budziło mieszane uczucia. Nie chodzi wcale o obrazy rozszarpanych ciał, gdzie głowa znajduje się kilka metrów od tułowia, gdzie mózg ścieka z palców u stóp. Bardziej o fotografie, na których kilkunastu, kilkudziesięciu fotografów przepycha się, stoi w ściśniętym tłumku - po to, by zrobić jak najlepsze zdjęcie zwłok, opłakujących...
Banalna rada: spojrzeć na zdjęcia z World Press Foto. Zwłaszcza to dziecko, które rodzina przykrywa całunem...
Także aspekt fotografii artystycznej został poruszony.
Oto wykaz autorów, o których była mowa, poruszających się pośród śmierci, wybierających z jej zagadnień to, co łamie konwencje, stereotypy, dobry smak, czy poczucie przyzwoitości i szacunku dla umarłego - sztuka bywa okrutna i brzydka - tylko człowiek w niej niezmiennie mały, a śmierć nieuchronna:

* Konrad Kuzyszyn: Kondycja ludzka. Collegium Anatomicum (1988- 89);
* Zbigniew Libera: Obrzędy intymne (1984), Pozytywy (2003);
* Katarzyna Kozyra: Olimpia (1966) (zestawcie z obrazem Edouarda Maneta o tym tytule z 1863) i Łaźnia (1997);
* Bogna Burska: Życie jest piękne (2002) i Algorytm (2002);
* Artur Żmijewski: Na spacer, Sztuka kochania (2001), Oko za oko (1998), Karolina (2002);
* Aleksandra Polisiewicz: Bestiarium podświadomości (2003 - 2004);
* Andrzej Wróblewski: Rozstrzelanie (1949)

* Andreas Serana, Fatal Meningitis (1992)
no i jeszcze * Nick Ut, Napalm 1972.

(Na mnie szczególne wrażenie zrobiły zdjęcia Kuzyszyna - ale to ze względu na anatomiczne własności zwłok, a kiedy sporo widać - moje pseudo- marzycielsko- mrzonkowo- medyczne zacięcie się wyostrza :)




Ps. Niektóre tytuły dotyczą filmów - na zajęciach oglądaliśmy kadry z tychże filmów.

Ps. nr 2: Zdjęcie jest z internetu ze strony: http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/fo_kuzyszyn_exist6&imgrefurl=http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_kuzyszyn_konrad&usg=__Eccm_EDxhD-O...

Ps. nr 3: coś na rzeczy było z piknikami i grillami i Juwenaliami.

Ps. nr 4: zmęczona już jestem i migam sobie przed zaśnięciem kilka pierwszych znaków.

Ps. nr 5: nadal nie trawiąc Przemysława R. - życie jest fajne :).

Brak komentarzy: