Prawie już północnie, ale jakoś nie mogę się zdecydować czy na sen już pora, czy może jeszcze nie...?
Jestem już sama w 418 i nagle okazuje się, że strasznie tu pusto, kiedy jestem tylko ja... Kaź dokazywał przez pół wieczoru na całym łóżku, chowając się pod kocem, wspinając się na wieżę z poduch. Mimo to - pusto.
Aneszek zaczęła weekend majowy.
Posprzątałyśmy, ugotowałyśmy zupkę warzywną, pyyyysznąąąąą i tyle.
Załatwiłam dzisiaj papiery, żeby w przyszłym roku akademickim nie zostać bezdomną ;) Miła pani w dziekanacie z urzekającym, szerokim uśmiechem oznajmiła, że mój wniosek to ostatni, który przyjmuje, bo czas na wcześniejsze wyjście do domu ;) Komu się pofarciło, temu się pofarciło - Cześ zawsze spada na cztery łapy ;)
Poza tym - jeden taki Don Juan ubzdurał sobie, że się zaangażuję w związek jakowyś - niedoczekanie jego ;) Tylko nie rozumiem, czemu po raz któryś tam pisze to samo, dzwoni - na razie odmawiam delikatnie, licząc, że odpuści... Ale opornie mu idzie ta nauka: w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz...
Swoją drogą - jakoś się tak kolorowo zrobiło w DZIALE: podboje serc męskich... Nie to, żebym się miała czym poszczycić, ale wreszcie widzę, że panowie faktycznie mogą spoglądać w moją stronę... Ojjjj, łechce to kobiecą próżność ;) Na szczęście, póki we mnie natura Czesia, póty jest nadzieja, że się nie ugnę myśliwym pozorowanym.
Myśli biegną teraz korytarzem, który tyle już widział, tyle słyszał.
Akademik ma swoją historię, niejedną opowiastkę mógłby przytoczyć... Te wszystkie imprezy, suto zakrapiane, te burdy nagłe, a gwałtowne, te śliwki i lima, i półszepty jakieś. Pięści gotowe do ataku, i ciasne sploty schowanych zakochanych. Coś ciekawego, coś smutnego, odrobinę radości, trochę zdziwienia - wszystko, dosłownie wszystko przeżyły korytarze DSu.
Ja i korytarz też zaczynamy mieć własny epizod. Do tej pory drugoplanowo, teraz błąkam się po piętrach, krzątam się w zakamarkach, kryjówkach, z głową w oknie, w drzwiach, za poręczą. Umiem już powiedzieć o której wracają dziewczyny z 226, jak wygląda zestaw obiadowy córki i ojca itd. Uczę się pór, gdy tu ciszej, tam spokojniej, tam bezludniej.
Cenne to spostrzeżenia, by móc spokojnie porozmawiać przez telefon. Choć spokojnie wcale nie znaczy spokojnie :D Raczej, by wysłyszeć wszystkie szczegóły, co wpadają do słuchawki drugiej ;)
Piosenka a propos filmowego zacięcia dni ostatnich. Trochę naiwna, banalna, ale wpadła do ucha i się przyczepiła, jak klips dosłownie, no to niech i wybrzmi na blogowisku moim ;)
Dobrej nocy, kolorowych snów, gwiazd, motyli, księżyców ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz