niedziela, 19 lipca 2009

NIE MAM INTERNETU!!!

Straszne... Nie mam dostepu do internetu - nadal, a jeszcze tydzien czekania na radosne sam na sam z moim iPluskiem kochanym... Czyzbym byla uzalezniona??!! Ale smutno, ze czytac na biezaco nie moge, do komentowania u innych sie nie wlaczam itd... Wylecialam chwilowo z obiegu blogowych istnien...

Akademik zyje wlasnym zyciem, dzis mimo, ze niedziela - sprzatam, 5 rundek prania za mna :) Poza tym: NUDY.

Zastanawiam sie, dlaczego kamienica, ktora ogladam z okna, kojarzy mi sie z Krakowem? -wszak to Poznan, a nawet jego centrum, a ja sie czuje, jakbym wreszcie byla w miescie wspomnien, marzen i Piwnicy... A kamienica? Wygladala wczoraj zjawiskowo, gdy lezelismy przytuleni do siebie i patrzylismy na plynace obloki... Wyjatkowy czar barw (nazwijmy je umownie: kosci sloniowej) i ten film, ktory oglada sie wtedy i tylko wtedy, gdy on tego zechce. Chmury, ktore przesuwaja sie same po niebie, nie statyczne, ale wlasnie takie poruszone, przemijajace - wlasciwie zywe: zdolne do ruchu, majace konkretne ksztalty, formy... I okna, spowite swiatlocieniem...

Czesto mysle o sobie, ze jestem jak chmura: po prostu: nie ma to najmniejszego znaczenia... Nie trzeba mierzyc, badac, poznawac; wystarczy patrzec i zapatrzec sie... Lubie te niezglebiona gre istnienia. Lubie, gdy slowa to za malo...

Przepraszam za bledy, ktore zapewne stoja bykiem na byku... Jakie warunki, taki post.
Ale pisac bede do upadlego!!!

Na marginesie: mialam w nocy koszmary o tym, ze jestem zla do szpiku kosci, i ze wszyscy z mojego powodu cierpia. Nie lubie poczucia, ze Ktos/ Cos karze innych za moje uczynki, ze inni ponosza konsekwencje moich wyborow: najskuteczniejszym sposobem wplyniecia na kogos, jest wmowic mu (lub udowodnic), ze to on jest przyczyna wszystkich bolesnych ciosow wymierzonych jego bliskim...
A Olo lezy w domu, chory, uziemiony... Czemu nigdy choroby nie spadaja na tych, ktorzy ich chca, ktorzy o nie zabiegaja, ktorzy je prowokuja?! A lekarze musza sie potem uzerac z pseudo no...
Koncze na dzisiaj. Do przyszlego :) Calusyyyyyyyyy

Brak komentarzy: