wtorek, 1 marca 2011

wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

zawieszone na włosku
mordowanie
dynda radośnie wyczerpaną cierpliwością
żeby już
żeby tak
genialność proszków usypiających
wpada do spaghetti
zaryzykować?

Proszę Państwa.
Dziś nie mam nic mądrego ani choćby ciekawego do powiedzenia/ napisania/ przekazania.
Jestem wściekła i niewyspana.
Zmęczona i sfrustrowana.
Śpiąca Królewna, jak zwykle (że też ja się jeszcze nie przyzwyczaiłam?!) zrobiła mi pobudkę o 3. Nie spałam prawie do 4. Szlag by to trafił!

Słońce zza okna wodzi na pokuszenie.
Ale nie mnie.
Dziś czuję się zupełnie nieuwodzona przez nitki słoneczne.
Brakuje nam seksapilu wyspania i elegancji kocich ruchów.
(W zamian oferuję ordynarne ziewanie).

Nawet czytać mi się nie chce.
Kurna mać.

Zawieszam życie na jeden dzień.

6 komentarzy:

Asia pisze...

bo dziś zły dzień, oj zły ...

Malutka... pisze...

trudno się nie zgodzić...
pozdrawiam :)

Olinka pisze...

Ja też nie czuję się wodzona przez to słońce. Wolałabym, żeby sobie poszło. Jest nieszczere. Nie daje ciepła. Wywołuje banalne uśmiechy i głupie powody do radości.

Malutka... pisze...

Oleńko, idzie jakiś pomór! Na pewno. I stąd to słońce...
(Choć przyznam się, że mnie grzeje, wpadając wprost na palce, poruszające się na klawiaturze).

Sławomir Fieckowicz pisze...

Każ jej się wyprowadzić, idź też do Ulki i wyjaśnij sprawę, na pewno Ciebie poprze. Z pewnością są wolne miejsca w innych pokojach, z pierwszakami.

Malutka... pisze...

Ta, jasne... Jest tylko jeden maciupeńki problem, Kotku - waletowałeś tutaj i taka wojna może zakończyć się słodkim wylotem moim z akademika...