rany Julisza Cezara, miłościwie nam w historii zasadzonego - dobrze mi!!!
kolejny dzień pozytywnego speedu.
noc rozpoczęta po drugiej, spłoszona po szóstej - wrzuciła mnie w kolejny słoneczny nastrój.
dowód? - polazłam wczesnym rankiem na plac zabaw, bo... niewytłumaczalnym magnesem przyciągało mnie do huśtawki.
poza tym - dziś pobawię się w fotografa...
będę mieć nawet modelkę, ale o tym cicho sza, żebym po głowie nie oberwała.
J
i jeszcze:
przytargałam biret, nawiedzając o nieludzkiej 8.30 Izz.
brakuje tylko aktualnego pompona i będę udawać, że kończę studia.
(musicie wiedzieć, że w birecie wyglądam kretyńsko - na mojej małej główce wygląda to dziwadło koszmarnie, upodabniając mnie do gremlina, nie zaś poważnej pani magister - spada, opada itd.)
wczoraj/ dzisiaj miałam poważną rozmowę z Dżull. pozytywną i śmieszną, jednak poważną. i dobrze, bo kiedyś trzeba było ogarnąć nasze współbycie w 418.
ps. głupi jaś wisi w powietrzu, że mnie tak roznosi???!!!
ps. 2. wisi :DDD
4 komentarze:
To wina wiosny ;) Uderza do głowy, pulsuje w żyłach i napędza organizm pozytywną energią :)
Jak tak czytałam o tym birecie, to mi się przypomniało, jak nam zdjęcia do albumu robili... i to w biretach właśnie. Nawet nieruszanie głową nie pomagało, bo i tak zjeżdżało paskudztwo na oczy, ale wsuwki potrafiły utrzymać na miejscu, ale do tego potrzebne były jeszcze włosy odpowiedniej długości ;)
Czekolado - energii to ja mam nawet za dużo w sobie :)))
Heh... moje włosy się już do tych wsuwek nie nadadzą, bom skróciła je baardzo :))))
Malutka, ale to świetnie, że masz jej tak dużo :) Spożytkujesz jeszcze ;)
Ja też miałam ten sam problem za pierwszym razem, bo miałam króciutkie włosy, ale wtedy z pomocą przyszła mi agrafka (spięłam i zmniejszyłam obwód ;).
Pozdrawiam :)
Oj, z tą energią ;) Pożyjemy - zobaczymy :D
Z biretem będzie cyrk, ja ze zwykłymi czapkami mam problem, a co dopiero z takim rondelkiem.
Dobranocka
Ps. :)))
Prześlij komentarz