czwartek, 10 marca 2011

Oświadczenie...

Moi Drodzy!

Bardzo Wam dziękuję za to, że byliście moimi towarzyszami w świecie I patrzy niestrudzenie...
Niestety (i nawet nie umiem wypowiedzieć jak bardzo niestety) ten blog musi przestać istnieć - to jest ostatni wpis...

Blog to intymny schowek moich przemyśleń i kąśliwości. Stworzyłam go po to, by otwarcie wypisywać bzdury i majaki, jakie akurat przyjdą mi do głowy. By się skarżyć, żalić, chwalić, cieszyć i po prostu odnotowywać pewne epizody dni powszednich...

Całe moje pisanie skupiało się na emocjach, uczuciach, fascynacjach i porażkach. Nigdy nie musiałam tutaj udawać, naciągać rzeczywistości. Wszystko miało swój czas i miejsce...

Tymczasem: trach!

Kiedy blog zaczyna tracić swoją anonimowość - a dla mnie ten blog miał być bardziej anonimowy, niż mniej - nie widzę dalszego sensu wypisywania siebie.
Autocenzura nie może przekraczać pewnych granic...


Jednakże... moje uzależnienie od pisania nie zniosłoby pustki.
Kolejne miejsce, w którym będę/ jestem, powstaje powolutku, jeszcze w powijakach.
Jeśli Ktoś z Was miałby ochotę mnie tam znaleźć - zostawcie proszę jakiś komentarz pod tym wpisem, a wtedy, na Waszych blogach pojawi się mój nowy adres...
Ze względów oczywistych komentarze nie zostaną opublikowane...

Przykro mi, że czas Malutkiej dobiega końca... Choć może to dobrze...
Może trochę dorosnę?

Było mi niezmiernie miło poznać Was wirtualnie, czytać Wasze komentarze do mojego komentowania.
Mam nadzieję, że nikt nie zakończy lektury I patrzy niestrudzenie... z negatywnym oddźwiękiem.
Blog był moim subiektywnym patrzeniem na siebie i nie tylko.
Moim celem nie było obrażanie kogokolwiek, ani wzbudzanie sensacji.
Pisałam, bo to lubię. Czasem mniej wygodnie, czasem bardziej.

Wszystkiego dobrego!
Malutka


Ps. Kurcze... czuję się tak, jakby mi wyrwano dwa lata z życia...
Ps. 2. Nie sądziłam, że przyjdzie taki czas.
Ps. 3. To był dobry azyl...
Ps. 4. Blog wisi jeszcze tydzień... Ku pamięci.

Brak komentarzy: