Zdarza mi się jeszcze płakać, gdy nikt nie usłyszy szlochu zatrzymywanego: "Nie, nie, nie! Czesie nie płaczą!"...
Zdarza mi się myśleć o mitycznej miłości. O kochaniu szczęśliwym.
Coraz rzadziej.
Racjonalizuję dni.
Moje życie to moja droga.
Moje dni to moja przeprawa.
Tylko jeszcze wśród wspomnień czasem przytulam się szczelnie do Czyichś rozkochanych ramion...
ciii
szaaa
nim przyjdzie noc
Przypominam sobie szczęśliwych ludzi, pogodzona z moim alter ego nieszczęsnym.
I jeśli Kosmos potrzebuje dobrej energii i myśli dobrych - to posyłam od siebie całe wory, tak na zapas.
Ja sobie nie dam rady z życiem? Niemożliwe.
Twarda ze mnie sztuka!
Tak: W sam raz...
4 komentarze:
Jasne że dasz:)
Bądź robotna przez pisanie, potrafisz to!
Maleństwo wróciło? To dobrze. :)))
kocham...
Magdo... staram się ;) Szukam sposobów dla tego pisania ;)
Akemi - ja jestem w rozdwojeniu nieustannie :)Tutaj jednak zostaje i dopisuje się dziennik intymnych moich przepraw ze samą sobą...
Kalliope... ja Ciebie też!!!
Prześlij komentarz