wtorek, 22 listopada 2011

do Ciebie

Dlaczego życie musi być wielowymiarowe?

W tym najważniejszym zabijasz mnie z premedytacją, za każdym razem szarpiąc resztki tego, co kiedyś było sercem. Za każdym razem udowadniając mi, że Ty beze mnie i owszem, ale ja bez Ciebie to już nie.
Jeśli można w jakiś sposób odciąć ten sznur - zrób to, tak, żeby bolało jak najmniej.

Mój świat znika gdzieś pod zamkniętymi powiekami. Łzy, niczym ulewa rozbijają się na policzkach, przenikają pomarańcz bluzki, spływają w niewiadomą po szyi. Dłonią drżą niepewne, drżą razem ze mną, drżą jak ja - znów ustawiona po drugiej stronie smutku, zlana ze smutkiem, w smutku obmyta.

Zostawiasz mnie i znikasz. Do tej pory wracałeś.

Teraz Ci wierzę - nie wrócisz.

Spotkamy się jeszcze raz. Nie obiecuję, że powstrzymam płacz. Wiesz, że mi się to nie uda.

Mimo to przyjedź. Zrób wszystko, żeby przyjechać.
I kochaj mnie ten ostatni raz. I tul. I całuj. I nie udawaj, że coś jest poza. I pozwól mi jeszcze raz czuć Twoją bliskość, dotykać Twoich ust moimi wargami. Zanurzać dłonie w Twoich włosach. Słuchać bicia naszych serc.
Przyjedź i mnie kochaj, miłością fałszywą, jeśli w Tobie jej już nie ma.

Podaruj mi ostatni dzień. Ostatnią noc.
Nim zapadnie zmrok w moim sercu, w mojej głowie.

Sam wiesz, że mój świat kończy się na Tobie, bo zawsze dawałeś mi skrawek nadziei, że jeszcze wrócisz.
Rozdarłeś ten skrawek na strzępy.

I może wszyscy, włącznie z Tobą mają rację - NAS już nie ma.
Tylko, że do mnie to nie przemawia.
Ciebie nie ma już dla mnie.

Ale ja nadal będę Cię kochać. Bo inaczej nie umiem.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Po co się tak ranić? Po co prosić kogoś o ochłapy miłości? Czasem coś się kończy, żeby coś innego mogło się zacząć. NIgdy nie wiemy, co nas czeka za zakrętem...

Malutka... pisze...

Porcelanowa... bo ja nie widzę zakrętu, tylko prostą, szarą, pustą drożynę...