piątek, 25 listopada 2011


Cały dzień między ludźmi. W gwarze i śmiechu. W lekkim pokrzykiwaniu.
Aż do słowa, które padło niespodziewanie....

Musiałam wcześniej wyjść z pracy.
Dłużej nie udałoby mi się przyklejać uśmiech nr 5 do twarzy.

Rozplanowuję wieczór. Chcę być sama. I będę. Mając pełne ręce roboty.

Dziwny ten czas.
I siebie w nim nie poznaję.

Brak komentarzy: