Dlaczego mnie nie było? Bo nie przywykłam do oceniania, do wtrącania się w moje sprawy i komentowania kolejnych epizodów Czesiowych. Tylko tyle, ale nadal emocjonalnie to wszystko odbieram, aż za bardzo.
Ale:
ja wiem, że jest tylko jedna taka Malutka, w której siedzi Czesiek. I, że taka Malutka jest szczęśliwa, nawet jeśli komuś się to nie podoba. Taka Malutka uśmiecha się do siebie, do Kazika gryzącego kalafior i dachówek krakowskiej kamienicy. Mam swoje pasje, plany. Praktycznie nie pamiętam, jak strasznie było mi wcześniej. Teraz jestem taka, jak być chciałam... Zaczynam odzyskiwać utraconą pewność siebie. W szafie wiszą skromnie, ale przecież jednak, 3 sukienki z czego jedna nówka ;))) Nie mam czasu na nudę, właściwie czasu brakuje, by zrobić wszystko, co zrobić bym chciała :)
Dzisiaj? Rozmówca mój sprzedał mi sposób: "bzzzzz" i tyle. Od much - opędzać się i już... (Tylko, że Czesiu lubi muchy). Będę się stosować, bo póki mi jest ze sobą dobrze - póty całość ma sens.
Tyle z autoanalizy sfer psyche.
Słucham płytki Ani Dąbrowskiej z aranżacjami filmowych piosenek, z uwielbionym Bang, bang.
Zakopane jest już postanowione - wreszcie rozprostuję skrzydła :))) Jeszcze jedna sprawa do załatwienia i gotowe.
Zrobiłam już techniczne przygotowania z Kubą, wkrótce ruszam na wielką wodę.
Łukasz dodatkowo zaproponował małe żeglowanie, ale chyba się nie skuszę.
Kolec tej róży jest taki: brak mi mojego Aneszka... I już. Tęskno.
Z tekstów wartych zapamiętania, typowo roboczych kwiatków: stoją sobie dwaj klienci, pakujący towar do swoich rumaków czterokołowych, dyskutują o wszystkim i niczym. W końcu padły zdania ostre jak brzytew, które napad śmiechu wywołały masowy:
- Wiesz co Ludwik, moja stara jest tak samo głupia, jak Twoja. Tak samo. Mówię ci.
Nie ma jak to miłość w związkach ze stażem z ery kamienia łupanego :)))))
(Pozdrawiam pana Janka i pana Ludwika - bohaterów).
Dobrej nocy ;)
Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie tych, którzy się stęsknili, dzięki ;*
